6 lipca 2013 - Początek końca
Była 8 rano, noc nadal była ciepła, padał lekki grad. Gdy przyszedłem do biura w powietrzu dało się wyczuć orzeźwiający zapach nowej wykładziny, kleju do fliz i chloroformu. Moja kobieca intuicja mówiła mi że coś jest nie tak...
Wszedłem do pokoju, i od razu to poczułem.
Coś strasznego, coś co nie pozwala zasnąć, nie pozwala myśleć...
Coś czego nie czułem jeszcze nigdy...
Ktoś zostawił otwarty serek na długi weekend... i teraz strasznie śmierdział.
Usiadłem przy biurku i jak co dzień od razu wziąłem się do pracy. Stefan siedział na parapecie i obserwował każdy mój ruch wesoło gruchając w rytm padającego gradu. Nagle dostał w głowę kawałkiem lodu i umarł. Uśmiechnąłem się pod nosem i wróciłem do moich zajęć.
Pracowałem tak bez wytchnienia chyba z 7 minut czytając demoty, aż wreszcie poczułem że czas na przerwę. Postanowiłem napić się herbatki z pokrzywy, bo podobno jest dobra na włosy, a ja ostatnio wyłysiałem pod paznokciami.
Otworzyłem szufladę z herbatkami i poczułem jak momentalnie oblałem się zimnym potem. To co zobaczyłem dosłownie zmroziło mi krew. Zamiast herbat w szufladzie znajdował się list. Od razu wiedziałem o co chodzi... ktoś chciał żebym go przeczytał...
27 sierpnia 2013 – Bezsenność
Dzień był pogodny, słońce dawno już zaszło. Lekki wiatr spokojnie
przesuwał samochody na parkingu. Zamknąłem okno aby żaden nie wpadł mi do
mieszkania i wróciłem do picia mojej kawy. Była ohydna, zimna, ale moje zmysły
były tak otępione, że i tak nie zwracałem na to uwagi. Czułem jak mój świat powoli się
zamyka, jak staje się coraz ciemniejszy, jak pustka po jej porwaniu powoli
ogarnia mój umysł. Minęło 6 tygodni, a ja nadal tkwiłem w martwym punkcie.
Nadal jej nie znalazłem. Może dlatego że wcale jej nie szukałem?
Poszedłem do kuchni wziąć prysznic. I tak wiedziałem że znowu nie
zasnę. Przechodząc obok drzwi wejściowych zauważyłem że ktoś wsunął pod nie
kopertę. Po chwili namysłu doszedłem do wniosku że to do mnie, bo mieszkam sam
i było na niej moje imię.
Delikatnie otworzyłem kopertę sekatorem i momentalnie serce zamarło mi
w kolanie. W środku nie było gazetki od Media Markt której się spodziewałem. Zamiast
tego było zdjęcie. Zdjęcie które dawało mi nadzieję, które nadało cel mojemu
życiu, które miało 12x10cm. Acha, no i była na nim Bożenka…
Od razu rozpoznałem to miejsce, to Czesko-Słowacka granica. Wiedziałem
już że muszę tam jechać. Zacząłem działać błyskawicznie. Spakowałem
najpotrzebniejsze rzeczy i 3 dni później siedziałem już w samochodzie. Zacznę
od Słowacji, a jeśli tam jej nie znajdę – ruszę na Czechy. Po raz pierwszy od
porwania miałem dowód że ona żyje, miałem punkt zaczepienia, miałem plan...
Ruszyłem w pościg…


ZNALEŹLIŚMY KIOSK KTÓRY SPRZEDAŁ NAM GAZETĘ !!! BOŻENKA POMAGA NAM WYCINAĆ LITERKI!!
OdpowiedzUsuńWE WILL BE BACK !
gdzie ten update z 22.09 bom ślepa?
OdpowiedzUsuńJak to gdzie? To ten oznaczony "27 sierpnia 2013"
UsuńHelou?!